sobota, 29 sierpnia 2009

Lody po tajwansku

W czwartek ruszylismy z Cindy na plaze przy okazji wstepujac do bardzo znanej w Kaohsiung lodziarni (jesli mozna to tak nazwac).


Budynek jest dwupietrowy (czyli po tajwansku trzypietrowy, tutaj liczy sie parter jako pierwsze pietro) a wszystkie sciany, sufity i stoly sa zapisane przez klientow. Kiedys wlasciciele nie mogli dac sobie rady z ciagle bazgrajacymi po scianach dzieciakami wiec postanowili zrobic z tego swoisty "theme" lodziarni.


A to wlasnie lody po tajwansku czyli najzwyczajnieszy na swiecie pokruszony lod z sokiem i kawalkami owocow. W moim wyadku byl to sok z marakui oraz kawalki ananasa, arbuza, moreli i gruszki. Pyszne, chlodzace i tanie. Widoczna na zdjeciu miska to wydatek ok. 4zl


A taki oto obrazek zastal nas na plazy. Tajfun Marokot wyrzucil z morza tony drewna do ktorego uprzatniecia wladze specjalnie sie nie kwapia. Coz, przynajmniej zapach wysuszonego drzewa jest przyjemny.

2 komentarze:

  1. Niestety nie mialem ze soba nic do pisania wiec sie nie dopisalem :P Ale postaram sie to naprawic :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze