środa, 23 grudnia 2009

Weekend w Kaohsiung

Ostatnio nie mogłem się zebrać żeby napisać coś na blogu ale w końcu to nadrabiam.
Miniony weekend spędziłem w Kaohsiung wraz z paroma studentami z wymiany w ramach programu "Kamil przedstawia innym jego ulubione miasto na Tajwanie" :) Było bardzo sympatycznie choć zimno jak cholera, pierwsza zima uderzyła. Co prawda nie taka polska zima -15 tylko tajwańska +10 ale i tak było zimno. Szczególnie gdy jedzie się na skuterze 50km/h w samej bluzie, brrr. W piątek poszedłem do kina 3D na Avatara i trochę się zawiodłem, poza efektami film słaby. W sobotę uderzyło drugie dla mnie trzęsienie ziemi z prawdziwego zdarzenia, 6.8 stopnia w epicentrum mocno zatrzęsło całą wyspą. Jeden zawalony budynek paru rannych i jedna ofiara śmiertelna. Byliśmy akurat na ulicy więc strasznie nie było ale ludzie którzy byli w budynkach na wyższych piętrach mieli niezłego stracha. W niedziele poszliśmy na małpia górę i oczywiście jeden z naszych przodków skroił mi napój...

W końcu dostałem oficjalną wiadomość z uni, przedłużyli mi stypendium na drugi semestr, hurraa! :)

Dzisiaj poszedłem na lunch z dziewczyną która była mi przypisana do pomocy (każdy student z wymiany dostaje jedną osobę która ma mu tu pomagać itd.) Było to dopiero moje drugie spotkanie z nią. Wcześniej widzieliśmy się tylko raz zaraz po moim przyjeździe do Taichungu. Była okazja poćwiczyć trochę chiński no i dostałem od niej i jej koleżanki upominek świąteczny wraz z kartka z życzeniami. Aż mi się głupio zrobiło bo sam nic dla nich nie miałem. Naprawdę miły gest.
Jutro znowu jadę do Kaohsiung i zostanę tam aż do niedzieli.
Do przeczytania.

1 komentarze: